Czego naprawdę chcemy? O pragnieniach, które tylko udają odpowiedzi
Czy na pewno wiesz, czego chcesz od życia? A może to, co nazywasz pragnieniem, jest tylko powierzchowną próbą zaspokojenia czegoś znacznie głębszego? Zatrzymaj się na chwilę. Ten tekst może zmienić sposób, w jaki patrzysz na swoje cele, marzenia i lęki.

Bardzo często, gdy myślimy o tym, czego chcemy w życiu – i czego zdecydowanie nie chcemy – działamy automatycznie. Jesteśmy w stanie w kilka minut stworzyć długą listę pragnień, marzeń i obaw. Chcę więcej pieniędzy. Chcę stabilności. Chcę miłości. Nie chcę choroby. Nie chcę samotności. Brzmi znajomo?
Problem polega na tym, że te listy zazwyczaj są… powierzchowne.
Spróbuj prostego ćwiczenia: wypisz 10, 15 albo nawet 20 rzeczy, których pragniesz, oraz tych, których za wszelką cenę chcesz uniknąć. Następnie odłóż tę listę na rok lub dwa. Gdy do niej wrócisz, prawdopodobnie zauważysz coś zaskakującego – większość punktów straciła aktualność. Część wyda Ci się śmieszna, inne zupełnie nieistotne. Dlaczego tak się dzieje?
Bo bardzo często nie docieramy do sedna.
Pytanie, które rozbraja myślenie
Analizując temat pragnień i lęków, warto sięgnąć po znaną przypowieść o sadzawce Betesda. Przy tej sadzawce gromadzili się chorzy, wierząc, że poruszenie wody przyniesie im uzdrowienie. Wśród nich był człowiek chromy, który od wielu lat czekał na cud.
Gdy pojawił się Jezus, zadał mu pytanie z pozoru absurdalne: „Czy chcesz być zdrowy?”
Odpowiedź wcale nie była oczywista. Zamiast prostego „tak”, chory zaczął tłumaczyć, że nie ma nikogo, kto pomógłby mu wejść do wody. W jednej chwili wyszło na jaw coś bardzo ważnego – być może jego najgłębszym pragnieniem nie było samo zdrowie, ale obecność bliskiej osoby, kogoś, kto byłby obok.
To pytanie obnaża mechanizm, który działa również w naszym życiu. Deklarujemy jedno, a pod spodem kryje się zupełnie inna potrzeba.
Pieniądze, miłość i inne „narzędzia”
Zapytajmy kogoś: „Czy chcesz dużo zarabiać?”. Odpowiedź niemal zawsze brzmi „tak”. Ale czy naprawdę chodzi o pieniądze?
Nie. Chodzi o to, co one symbolizują: bezpieczeństwo, spokój, poczucie kontroli. Pieniądze są tylko narzędziem – i to narzędziem, które bardzo rzadko zaspokaja potrzebę w pełni.
Podobnie jest z relacjami. Ktoś mówi: „Chcę partnera” albo „szukam tylko relacji fizycznej”. A pod spodem często kryje się głód bliskości, akceptacji, bycia ważnym dla kogoś. Niezaspokojona potrzeba miłości i bezpieczeństwa przebiera się w inne formy, które wydają się łatwiejsze do zdobycia.
Zejść głębiej
Nasze pragnienia są jak warstwy cebuli. To, co widzimy na wierzchu, rzadko bywa prawdą ostateczną. Dopiero gdy zaczynamy zadawać sobie pytanie: „Czy ja na pewno tego chcę?”, pojawiają się kolejne odpowiedzi:
– Tak, chcę tego… – Ale właściwie nie. Chcę czegoś więcej. – A pod tym kryje się jeszcze coś innego.
I tylko Ty możesz sprawdzić, ile tych warstw istnieje w Twoim przypadku.
Zaproszenie do ćwiczenia
Zatrzymaj się dziś na chwilę. Zrób swoją listę pragnień i lęków. A potem zadaj sobie jedno, proste – choć niewygodne – pytanie: „Po co?”.
To ćwiczenie potrafi obnażyć wiele prawd o sobie samym. A świadomość, nawet jeśli bywa niewygodna, jest pierwszym krokiem do realnej zmiany.
Jeśli wolisz wersję mówioną artykułu, zapraszam Cię na mój kanał:
